kwestia pączków


A do jakiego momentu się jest silnym?
Dam radę, dam radę, dam radę - powtarzam sobie. Teraz tak sobie myślę: a może zbyt długo dawałam radę? A może właśnie problem tkwi w tym, że ja ciągle "chcę dawać radę". Takie myślenie - kto, jak nie ja? Ja nie dam rady? A może jednak...

Wczorajszy dzień mogę określić mianem - małej katastrofy - na każdym polu: zawodowym i prywatnym. Taki statek na pełnym oceanie; najpierw atakują go piraci i wybijają wszystkich w pień - flaki walają się po pokładzie i odcięte głowy, a potem niedobitków (jednak ktoś się ostał), poranionych i słabych, zastaje na pełnym morzu (oceanie), sztorm i wszyscy giną w odmętach lodowatej wody.

Doczłapałam się do domu, usiadłam przed monitorem i zapatrzyłam na garść rozwiązań, które naprędce odnalazłam w sieci (plany, plany, plany - musze mieć jakiś plan). Kiedy coś mi się już w głowie zarysowało, stwierdziałam, że czas na relaks i poszłam kupić sobie pączki (pączki są najlepsze na katastrofy morskie). I kiedy już z lubością wbiłam zęby w obsypanego lukrem, wiśniowego pączusia - zdałam sobie sprawę, że smakuje jak gów.. - stary tłuszcz i spalonka. Dobra, stwierdziałam - nie pokona mnie durny pączek. Kawa. Kawa ratuje zawsze i wszystko. No i zrobiłam sobie słodziutką kawę. Czymże jednak jest kawa bez mleka? Wodnistym ulepkiem. Ale oto niespodzianka - dwa kartony stojące w lodówce, okazały się dwoma pustymi kartonami. W mej głowie pojawił się szatański plan, żeby: krzyczeć, wrzeszczeć i wypierdolić te dwa kartony przez uchylone okno, ale stwierdziłam - nie - jestem damą. Poradzę sobie. Zerknęłam jeszcze na zegarek - po dwudziestej drugiej - komunistyczny sklep pod blokiem jest już zamknięty - więc nie pozostało mi nic innego jak łóżko. Spanie - bez kawy i pączusia. 
Jest dobrze, bo jest jutro. Jak dobrze, że jutro też jest dzień, i że jutro na pewno będzie lepiej.

Nie tylko ja jestem egoistyczną suczą!




Trailer nie oddaje "fajowatości" serialu.
Boże jak dobrze, że są wulgaryzmy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

kwestia rozpędu

kwestia dnia

kwestia kompilacji zdarzeń