Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

Kwestia zamiłowania do bocianów

Obraz
No ja lubię Polskę. Ja się cieszę polskością – wycinanki, pierożki, sute spódnice ludowych strojów, legendy, góry i doliny, dęby, sosny i brzozy, no i ten krwawnik.   Ostatnio usłyszałam, że moje zachwyty nad polską kulturą to przejaw nacjonalizmu i ksenofobii. Naprawdę? Naprawdę? Czy ja nie mam prawa: roztkliwiać się nad żółtym mleczem i cieszyć oscypkiem, radować  się jak dziecko, widząc bociany w gniazdach? Czy ja w imię politycznej poprawności nie mogę o tym mówić, że ten rechot żab o poranku i te kwiatki, i maki? Czy ja, coby nikogo nie urazić, nie mam prawa cieszyć się z bycia Polką?
Ja wiem, że dużo rzeczy i zjawisk uznawanych  za polskie, kiedyś polskie nie były i pochodzą od innych kultur. Ja rozumiem, że inne kultury mogę nas wzbogacać, i że tolerancja, i że ziemniak swoją historię rozpoczął poza granicami naszego kraju, ale... Ale zarzucanie mi, że mówienie z miłością o Polsce, jest przejawem nietolerancji i braku szacunku dla innych kultur - zdziwiło, dotknęło, zaskoczyło, z…

kwestia możliwości

Obraz
Zastanawialiście się niekiedy nad kwestią swoich możliwości? A szczególnie nad kwestią - matko stać mnie na więcej! Zapewne tak i zapewne często to robicie, jak i ja. Pytanie - czy coś dalej się z tą myślą dzieje? U mnie nic się nie dzieje i bardzo mnie to denerwuje. Czuję, że to co teraz mam, to co teraz robię ze swoim życiem to ułamek moich prawdziwych możliwości. Wierzę, że "jestem stworzona do wyższych celów". Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest megalomania, ale poczucie, że się nie jest na swoim miejscu, że to co się uzyskało, to za mało, że potrafi się - więcej, mocniej i lepiej. Jestem pewna, że niektórzy z Was tak mają- myślą, że źle trafili, że stać ich na więcej. Tylko problem polega na tym, że tak jak ja nic z tym nie robią. Ja narzekam, czuję, że utknęłam, czuję że to nie moje życie, że ktoś mnie wrzucił do wielkiej dziury i nie pozwala wyjść. Czuję, że część moich ścieżek życiowych była zdeterminowana przez tak zwany "ślepy los".  Myślę, że dobrym początkiem…

kwestia wątpienia

Obraz
Są dni kiedy wątpię. Wątpię w przyjaźń, bo co to jest takiego? Wymiana. Dobro, za dobro, a jak dobra się kończą- kończy się i przyjaźń. Wątpię w miłość do nieznajomego, bo nie można się zakochać w kimś kogo się nie zna. Jeżeli kogoś nie znasz, nie możesz się w nim zakochać, zakochujesz się w jego wyobrażeniu w swojej głowie-kochasz własne myśli o nim. A jak wyobrażenie przestaje pasować do rzeczywistości? Wątpię w sens życia – a jeżeli nic nie ma po śmierci. Po co żyjemy? Żeby pracować, zarabiać, mnożyć się jak króliki, płacić podatki i udawać, że życie ma jakikolwiek sens. A może nie ma… Wątpię w swoją siłę, bo są ludzie, których kocham ponad życie, a jak ich zabraknie, ja się rozpadnę jak domek z kart i się nie pozbieram, bo karty same nie potrafią się pozbierać. Wątpię w Innych. Jak bardzo musisz mieć źle w głowie, że zostawiasz psa przywiązanego do drzewa w lesie, bo złym prezentem był. Wątpię w normalność. Czy to że istnieją seryjni mordercy jest ich własnym wyborem, czy mikrouszkodzen…