Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2016

kwestia słowa

Obraz
Czasami trzeba  pomilczeć.
Za dużo gadamy (ja też). Używamy dużych słów do małych rzeczy. Mówimy, żeby zagłuszyć ciszę - ciszę w głowie. Trzeba pomilczeć i dać odpocząć ustom, żeby głowa miała czas.



kwestia marzenia z dzieciństwa

Obraz
Pamiętam - magiczną, letnią noc. Letnie noce mają to do siebie, że pachną - ziołami, ziemią i ciepłem. Pod rozgwieżdżonym niebem i rozłożystym czarnym bzem zbudowałam sobie domek: ze starych desek, okien bez szyb, palet i kilku skrzynek. To był mój "mały dom" (ten kto bawił się w "dom", ten zna to piękne uczucie - tworzenia). Były: garnki, łyżki, przetwory z mlecza i zupy z błota, z dodatkiem kamieni (kamienie to był makaron). Były: zachody słońca, latające nietoperze i wielkie ćmy; brudne paznokcie, odrapane kolana i smak ziemi w ustach. I tej letniej nocy obiecałam sobie, że jak będę "dużą dziewczynką"- zostanę czarownicą. Moja przyszłość jawiła mi się przy wielkim kotle, w którym bulgotało jakieś mazidło, w towrzystwie: kota, ropuchy i kart do przepowiadania przyszłości.  Czy marzyłam o byciu piękną czarwocnią? Nie. Ja marzyłam o byciu skuteczną czarownicą - mądrą, złośliwą i poważaną wśród okolicznej gawiedzi. 
Czasami trzeba uważać czego się pragnie. Jest…

kwestia gołębi

Obraz
Już prawie witałam się z "świętym spokojem", a tu niespodzianka - coś się w głowie przestawiło i wróciło na: stare, absolutnie znienawidzone tory.  Wykolei się ten pociąg.  Świadomość - ta okrutna wiedza, że pewne ścieżki są już zamknięte, że do pewnych rzeczy nie wolno wracać, i że czasami faktycznie - "chcieć, nie oznacza móc". Nie mam boskiej kontroli i wpływu na pewne rzeczy. Los bywa przewrotny. Los to takie stado gołębi przelatujące nad głową, czasami uda się uniknąć obsrania, a kiedy indziej nie.  I faktycznie dużo jestem w stanie zrobić, ale niekiedy naprawdę nie mam wpływu na te gołębie i jedyne co  mi pozostaje, to zetrzeć z siebie to gówno i iśc dalej - przecież nic się nie stało. 

kwestia poranka

Obraz
Coś ostatnio o zdrowiu  i zdrowym odżywianiu wspominałam.
Poranek dnia siódmego.
Ból gardła migdała prawego.
Wstaje głodna, zachodzę do przybytku jedzeniowego i zdaje sobie sprawę, że nie ma nic do spożycia w przepastnej lodówie.
Ale oto moim oczom ukazuje się wybawca - metaliczno, niebiesko opakowana, truskawkowa czekolada.
No to - dawajże połowę tabliczki na śniadanie - trzeba dokarmić bakterie. 
I siedzę w piżamie na wyrze (łóżkiem zwanym, ale o poranku wygląda to jak wyro) zajadam się tą czekoladą, w rozmazanym makijażu (wieczorny demakijaż się nie udał).

Ja nie jestem idealna? 
Ja nie dbam o zdrowie?
Że co ta czekolada zawiera? Nie widzę, rzęsy mi się skleiły wczorajszym tuszem.

 No przecież to - wyro, czekolada i ja - idealne trio o poranku dnia siódmego.

Kwestia - coś wesołego

Obraz
Miało być coś wesołego, ale coś mi nie wychodzi. I coś tu piszę, nawet się zbieram, ale słowa nie chcą się ułożyć w sensowną treść.  Wiem co chciałam napisać - umoralniającą gadkę o czyszczeniu zatok. Podobno trzeba to robić systematycznie, bo mamy wysyp chorych zatok z powodu braku dbałości.  Coś w tym chyba jest. Koniec gadki. Trzeba też dużo wypoczywać. Koniec gadki. I czekam na święta. I chciałabym mieć samochód terenowy, bo lubię jeździć do lasu, a aktualny samochód (moich rodziców, nie dorobiłam się jeszcze własnego) ma niskie podwozie i inne takie rzeczy, na których się nie znam, a które powodują, że muszę bardzo uważać na błotnistych ścieżkach. Już raz tego grata pchałam, bo się "zakopał" w podmokłym gruncie. Koniec. Coś śmiesznego. Moja mina jak w kolejce do kasy jakiś nadgorliwy klient wjeżdża mi wózkiem w tyłek.

kwestia dziwnej miłości (nyctophilia)

Obraz
Adrian Pelletier, magdeleine.co
No, no to ma nawet swoja nazwę. Matko! A już myślałam, że dzieciństwo w pobliżu cmentarza odcisnęło się tragicznym piętnem na mojej psychice (co zapewne nie jest takim głupim wytłumaczeniem).

kwestia body

Obraz
Miguel Salgado, unsplash.com
Śpioszki dla dorosłych. Jestem wielką fanką bodziaków. Znam ludzi, którzy nienawidzą body, ale ja nie mam umiaru w wychwalaniu tego wdziania - to się nie roluje, nie tworzy charakterystycznych wałków, które widać przez spodnie (w przeciwieństwie do koszulek), to grzeje w tyłek jak się robi zimno i ma tyle różnych wariantów dotyczących koloru i materiału, że nie mogę się nachwalić.  A i są jeszcze opcje - wyszczuplające, które tak pięknie człowieka zasysają do środka i nagle talia robi się węższa. A jak z dodatkiem koronki lub całe z koronki, to się robi obłędnie zmysłowo.



kwestia - więcej w życiu

Obraz
Więcej zdrowego jedzenia i zdrowych napojów.
Więcej spacerów, szczególnie w lesie daleko od miasta. Więcej książek i mądrych czasopism. Więcej spotkań z przyjaznymi ludźmi (toksycznych ludzi, narcyzów, zapatrzonych w siebie klaunów, kłamliwych zdrajców i zawistnych ćwoków - omijać szerokim łukiem). Więcej kotów i psów (jak cudownie jest przytulić się do kota i wytarmosić psa). Więcej motywacyjnych treści - błogosławię strony internetowe z mądrymi cytatami, wiem, że najlepiej jest samemu je wyszukiwać czytając książki, ale niekiedy trzeba iść drogą na skróty. Więcej spektakli i filmów w kinach studyjnych. Więcej sportu (to chyba powinno być gdzieś po zdrowym jedzeniu, no ale...). Więcej porządku - kłęby kurzu i chaos w szafach powodują tylko przyrost frustracji - nigdy nic nie jest na swoim miejscu.

No i mimo wszystko - trochę czekolady i szarlotki z lodami - od czasu do czasu.


kwestia - jak cudownie

Obraz
Siedziałam z ludźmi.
Zapomniałam jak cudownie jest kogoś słuchać, jak cudownie jest opowiedzieć o swoich smutkach i jak cudownie jest być słuchanym.
Jak cudownie jest zjeść wspólny posiłek, wypić kawę i móc przebywać w czyjejś obecności. 
Jak cudownie jest usłyszeć, że jest się dla kogoś ważnym, że ktoś tęsknił, że bardzo chciał się spotkać. Jak cudownie jest być przytulonym. 
Jak cudownie jest wrócić spacerem do domu, patrzeć na spadające, żółte liście i cieszyć się, że tak piękne kolory są na świecie. 
Jak cudownie jest wejść do domu zdjąć stanik i stwierdzić, że bez stanika jest cudownie i cudownie jest spojrzeć w lustro i swoje oczy i stwierdzić, że są cudownie niebieski, i jak cudownie, że one są takie niebieskie. 
Cudownie jest pamiętać, że na ziemi bywa cudownie.

kwestia - jak przetrwać jesienią

Obraz
No i mamy jesień i zewsząd słyszę jak ponuro i źle, i brak słońca.
No cóż. Ja tak nie uważam. Ja lubię jesień. Za co można lubić jesień? Na pewno za- koc, ciepłą herbatę i książki (to samo powtórzę zimą). Na pewno za - brak bzyczących i gryzących owadów.  Na pewno za - mniejsze nasilenie wszelkiego typu letnich alergii. Na pewno za - deszcz (paradoksalnie). Jakże cudownie jest obudzić się w sobotę rano (poprzedniego dnia wyjątkowo nie padało i zrobiło się zakupy) i móc wsłuchać się w szum deszczu pod ciepłą kołderką z kawą. Na pewno za - urokliwe kawiarnie, w których można przesiadywać sącząc gorącą czekoladą. Na pewno za - kurtki przeciwdeszczowe, kolorowe parasolki i kalosze, tudzież botki - cudownie jest się ciepło ubrać i wybrać w świat, a potem wrócić bez zmoczonych nogawek.
Za co jeszcze można lubić jesień?